Tak, wiem długo mnie nie było ;)
Niewiele się działo, jakoś strasznie niezorganizowana ostatnio chodzę po świecie:)
Powstało kilka rzeczy, na palcach jednej ręki można policzyć.
Oto one:
Kot mięciutki:

i sówka

I cztery lniane naszyjniki:
1. Niebieskie oko w oplocie lnu -->


<-- 2. Półpleciony z bordo koralikami
3. Multikolor skręcany -->


<-- 4. i klasyk - ze szklanymi rureczkami
Aha.. no i koszulka wspomniana w tytule posta. Typowy t-shirt w rozmiarze XXL przeszedł metamorfozę. Musiałam wypróbować farbki do tkanin i powstała damska koszulka z delikatnym wizerunkiem geishy.
Foto jeszcze całej koszulki jest robione z lampą - więc kolor jest przekłamany.
Już po przemianie koszulka robiona jest w dzień. Tu widać jej fajną czerwień.
Geishę namalowałam kobaltową i białą farbką.
A tu przybliżenie Japonki, to moja pierwsza malowana dama, więc co nie co jej brakuje.
Utrwaliłam rysunek żelazkiem, zastanawiam się jak przejdzie pranie.
Przez mój okres nieobecności przybyło do mnie sporo nowych Gości:)
A więc serdecznie witam nowych Obserwatorów w moim świecie :)